sobota, 2 kwietnia 2016

ROZDZIAŁ VII - Pierwszy września

Sierpień się skończył. Pierwszego września, jak co roku wszyscy byli zajęci szykowaniem się na wyjazd do Hogwartu, mimo to TEN raz miał się okazać wyjątkowy, zwłaszcza dla Hermiony. Dowiedziała się od Ichigo, że ich ojciec będzie uczył Zanjutsu, a młodsze siostry przenoszą się razem z nim. Aby spotkać się z ojcem przed odjazdem pociągu, postanowili być już na King Cross na godzinę przed odjazdem ekspresu.

~~ Z perspektywy Ishina~~
Przede mną i moimi córkami otwierały się właśnie rota wyjściowe Senkaimonu. Mieliśmy się z Ichigo spotkać na peronie 9 i 3/4, miał nam tam pokazać swoją siostrę bliźniaczkę odnalezioną po szesnastu latach od porwania... a ja miałem jeszcze się spotkać z dyrektorką Hogwartu, ponieważ miałem tam uczyć. Wrota otwarły się naprzeciw grupki młodzieży i dwójki około pięćdziesięcioletnich czarodziei. W owej grupie udało mi się dopatrzyć mojego syna i jego paczkę, reszty czyli następnych sześciu osób nie znałem wcale choć w dziewczynie o mahoniowych włosach z kobaltowymi pasemkami udało mi się doszukać dziwnego a w ręcz uderzającego podobieństwa do mojej zmarłej żony.
- Ichi-nii, jak minęły wakacje? – moje młodsze córki rzuciły się bratu na szyję, przyprawiając go o niezły szok. Ja jako że, byłem od teraz poważnym profesorem (w Shino nie było nikogo kto nie miałby jakiegoś swojego dziwactwa), musiałem się ostro hamować żeby nie przywitać Ichigo kopem z półobrotu lub prawym sierpowym.
- O, Kurosaki-san! Dawno się nie widzieliśmy. - Orihime jak zwykle uprzejma.
- Cześć tato. Wydawało mi się że mieliśmy się spotkać za pół godziny?! - odparł zdziwiony mój pierworodny.
- Ale wiesz że nie wypada się spóźnić i to pierwszego dnia na nowym stanowisku. - odparłem moralizatorskim tonem – Widzę że nie tracisz czasu, lato dobrze nie minęło a ty już masz kilku nowych znajomych. Jak ty się zachowujesz? Twoi koledzy czują się niezręcznie! Przedstawiłbyś nas sobie - dodałem z mieszanką rozbawienia i oburzenia, widząc szkarłat na twarzy syna.
- Masz rację. <<facepalm>> To są Ginny i Ron Weasleyowie oraz Harry Potter, Poznaliśmy ich pierwszego dnia praktycznie zaraz po wyjściu na Pokątnej. - Ichigo pokazywał najpierw na dwójkę rudzielców, a następnie na czarnowłosego z blizną .
- A kim jest ta dziewczyna, która stoi koło ciebie braciszku? - spytała Yuzu z dość bezpośrednim pytaniem w głosie i w oczach. Sam zresztą byłem ciekaw, chociaż widząc podobieństwo do Masaki to podejrzewałem to co za chwilę mogę usłyszeć.
- Ojcze, dziewczyny; to jej właśnie szukaliśmy - odparł bez skrupułów Ichigo

~~ Z perspektywy Hermiony~~
Przysłuchując się rozmowie mojego brata z tym osobliwym mężczyzną, a konkretniej naszym ojcem, odniosłam dziwne wrażenie, że mimo nie okazywania tego Ichigo jest bardzo niezadowolony z faktu, że to właśnie on będzie uczył jako jeden z oddelegowanych nauczycieli. Moje obawy potwierdził jeszcze niefrasobliwy sposób bycia nieumiejętnie skrywany pod maską powagi. Gdy usłyszałam przedstawianie moich przyjaciół, i oznajmienie że to mnie szukali, zaczęło się robić trochę dziwnie.
- Córeczko powiedz mi jak cię nazywano do tej pory, matka nalegała żeby nazwać cię Arashi. Jestem jednak świadomy że tych kilkanaście lat w innym środowisku zrobiło swoje. Nie będę nalegał byś nosiła to imię ale chcę wiedzieć jak się do ciebie zwracać? – gdy tylko ojciec odzyskał rezon, zaczął mnie wypytywać o wszystko.
- Nazywałam się Hermiona Jane Granger, ale gdy odkryłam że Ichigo jest moim bratem to on mi powiedział że miałam się tak nazywać. Żeby jednak się nie odcinać całkowicie od tego co było, a zwłaszcza tego co mnie dobrego spotkało zmieniłam imię na: Hermiona Arashi. - odpowiedziałam podkreślając czas przeszły w pierwszej części wypowiedzi Gdy skończyłam odpowiadać poczułam jak któraś z dziewcząt, które jak zrozumiałam są moimi młodszymi siostrami, wiesza mi się na szyi. Nie minęła chwila a sama zaczęłam przytulać obie jednocześnie.
- Dzieciaki, porozmawiamy wieczorem, teraz muszę pogadać z dyrektor McGonnagal. - oznajmił ojciec i ruszył do pierwszego wagonu, do którego właśnie wsiadała czarownica w zielonej sukni i dość rzucającym się w oczy szpiczastym kapeluszu.

~~~Perspektywa Harry'ego~~
Po odłożeniu bagaży, zajęliśmy jeden z większych przedziałów, który ze względu na naszą dużą liczbę wydawał się dość mały. Mimo to nie było to problemem, bo od czego są zaklęcia naginające przestrzeń. Po zwiększeniu pojemności przedziału, popisała się Yuzu (jedna z młodszych sióstr Mionki) przeobrażając pomieszczenie w skromny, ale przytulny i mimo wszystko znacznie wygodniejszy pawilonik herbaciany, jaki miałem okazję oglądać na fotografiach przedstawiających Japońskie, klasyczne wnętrza. Teraz Karin machnęła ręką ( widzę że w Japonii dużą wagę przykładają do magii bezróżdżkowej), mimo że widziałem różdżkę przypiętą na opasce do rękawa dziewczyny, po czym pojawiło się na ścianach kilka żerdzi dla ptaków, a na jednej od razu usiadł orzeł. Od razu widać, że magiczny ponieważ upierzenie zauważalnie odbiegało od „mugolskiej” wersji. Sam skorzystałem z okazji i wypuściłem mojego feniksa – Musiałem sobie coś kupić na miejsce Hedwigi, a gdy zobaczyłem tego przyjemniaczka nie potrafiłem się oprzeć.
 Nie mogąc znieść irytującej ciszy zapytałem: - Co robimy? Pociąg rusza dopiero za jakąś godzinę a w szkole będziemy późnym wieczorem.
- Shinjitsu ka chōsen ka! (prawda czy wyzwanie ) - Zaproponowały siostry Hermiony z iście chochlikowatymi uśmieszkami.
- Dziewczyny mam nadzieję ze to nie „wersja Shino”, w która się gra pod Kidō przysięgi? - Ishida chciał interweniować
- Nie pękaj, w Hogwarckie też się gra pod zaklęciem prawdy – uspokoiłem japończyka.
- To jakie są zasady? - Wystrzelił podochocony Ron.
- Po nałożeniu czaru, pojawia się wskaźnik utkany z reishi...
- Zaczyna ten kto rzucał czar, a po nim „ofiara” pytania lub zadania...
- Można spasować trzy pytania lub zadania ...
- … ale tylko do minuty od usłyszenia...
- … potem chcesz czy nie i tak czar cię zmusi do gadania lub działania...
- … jednak jeśli ktoś okłamie, co będzie widać musi dać fant, który zależy od pytającego – Dziewczynki gadały jedna przez drugą, bardzo zadowolone z psoty którą wykonały na poczekaniu*.
- Zgoda!!! - Nasza paczka zgodziła się bez mrugnięcia okiem, czasami zastanawiam się czy to jakaś klątwa Slytherina nałożona na podopiecznych domu Godryka, że nie potrafimy oprzeć się wyzwaniom zwłaszcza tym strasznie absurdalnym.
- Ichi-nii, czyń honory – zagadnęła Yuzu do starszego brata. Ichigo przywołał poduszki , po jednej dla każdego, po czym ułożył je w kręgu. Usadził nas przeplatając swoją starą paczkę, siostry i nas w taki sposób by każdy, w miarę możliwości siedział oddzielony od osób, które mógłby prosić o złagodzenie pytania. Kazał nam złapać się za ręce i zaczął intonować formułę: 
Promień prawdy, tchnienie wyzwania 
Pływy szczerości, więzy braterstwa 
Gdy razem, nici z kłamania 
Gdy połączone, wyzwanie dopełnione!
Wasure rareta jumon: Daini no sentakushi! Ude no naka de kyōdai ai o chikaimasu!** 
Na środku pojawił się jasno niebieski wskaźnik w kształcie igły kompasu, który poruszał się po wykonaniu kolistego ruchu ręką przez gracza, który miał akurat turę. Wypadło na mnie.
- Pytanie czy zadanie? - zagadnął brat mojej najlepszej przyjaciółki.
- Po gryfońsku, zadanie. – wypaliłem - Yuzu cię ucharakteryzuje. Dasz się upodobnić do mojego przyszłego szwagra. - Wrobił mnie rudy, przy okazji Rukia się zapowietrzyła. 
No nic, jak grać to grać dałem się wkopać, więc nie protestuję. Po chwili miałem znacznie przedłużone włosy, upięte na jakichś dziwnych spinkach, a dżinsy i skórzana kurtkę zastąpił garnitur. Może i nie krępował ruchów, ale czułem się w tym dziwnie. Jak by tego było mało, moje okulary zmieniono na kontakty.
- Rukia-chan, ocenisz podobieństwo do twojego starszego brata? - spytała moja oprawczyni
- Jak by jeszcze udało ci się zamaskować tę bliznę, to będzie wyglądał jak wypisz wymaluj Nii-sama. - zawyrokowała chabrowo-oka
- Kobieto z bastuj, miałaś mnie tylko upodobnić, a nie robić mi kompletny make over - prosiłem o litość. 
W tym momencie pociąg ruszył, a koło naszego przedziału przeszli dwaj Ślizgoni, którzy nie byli by sobą gdyby się do nas w jakiś sposób nie doczepić.
- O Pottuś, spoko wyglądasz. Przedstawisz mnie swojemu styliście – Zapytał Zabini z daleka wyczuwalnym rozbawieniem w głosie.
- Dobra, ale stawiam jeden warunek. - odpowiedziałem czarnoskóremu
- Dawaj! - odpowiedział Malfoy.
- Gramy teraz w „Prawda czy Wyzwanie” przyłączacie się i trzy razy każdy z was musi wziąć zadanie.
- Stoi – odpowiedzieli obaj. Zakręciłem, wypadło na Draco.
- Jako że musisz wziąć zadanie, a tak bardzo chcieliście zobaczyć naszego mistrza charakteryzacji przy pracy... tak więc … Hahahaha, Yuzu czyń swoją magię, upodobnij go do Aizena – powiedziałem wyrok na blondyna sprawiając tym samym tej słodkiej czwartorocznej nie lada zabawę.
- Harry, a którą wersją tej zdradzieckiej małpy go potraktować? - Dopytywała się karmelowo-włosa.
- Zakamuflowaną – wybrałem tę wersję, żeby trochę zemścić się na blondynie. Malfoy cholernie dba o swój wygląd, a w zakamuflowanej wersji Aizen wyglądał jak ostatnia leluja, przynajmniej według ekipy z Karakury. Gdy mniejsza i trochę bardziej złośliwa wersja Hermiony skończyła ze „skazańcem” wszystkich poza zainteresowanym ogarnął dziki śmiech.
- Hej! Z czego wy się tak śmiejecie? Diable, gadaj ale już! - Pieklił się Fretka
- Z ciebie Smoku. Przejrzyj się, bo mi chyba nigdy nie uwierzysz - Zabini cały czas śmiejąc się podał ofierze naszego kawału lustro.
- POTTER!!! Jak śmiałeś zapłacisz mi za to - odgrażał się Malfoy.
- Nie drzyj się Smoku. To tylko zabawa, przecież!!!!!! sam możesz wymyślić coś w podobny sposób depczące czyjąś godność – podpowiedział Diabeł z uśmiechem w stylu ”po co się wściekać” na twarzy.
- Wiesz co masz rację – kręcił i wypadło na Yuzu. - O nasza mała stylistka – w jego głosie dało się dosłyszeć żądzę krwi i cierpienia
- Hermiona-oneechan, ja się go boję - mała przylgnęła do starszej siostry, koło której siedziała.
- Nie bój się, on tylko tak strasznie wygląda – Mionka pocieszyła małą.
- Jak nie ma się czego bać to dobra. Chcę wyzwanie, jak wszyscy to wszyscy – nowy animusz wstąpił w dziewczynkę.
- Diable, nie wiem jak ty ale ja zawsze chciałem zobaczyć lesbijskiego całusa w wykonaniu sióstr – głośno zastanawiał się Malfoy.
- A wiesz Smoku że masz rację. Jak się bawić to na całego – łobuzerski błysk zagościł w oku czarnoskórego
- Ale z którą? W tym pomieszczeniu są obecne moje trzy*** siostry. - młoda nie traciła rezonu i starała się wybić ofiarę swoich poczynań stylistycznych z rytmu.
- Słyszałaś motto mojego kumpla: Jak się bawić to na całego? - Yuzu niepewnie pokiwała głową. – To ze wszystkimi! - Nakazał ślizgon w ramach zemsty. Trzeba mu to przyznać, jest gad cwany. Hermiona posłała mu mordercze spojrzenie, którego nie powstydziłby się bazyliszek. Rukia natomiast posłała spojrzenie pod tytułem: „Jeszcze się policzymy złotko” cwaniaczce, która przed chwilą ją wkopała w tą akcję. Malfoy natomiast obserwując małą Kurosaki, która wyglądała jakby szła na ścięcie wyczarował sobie karafkę ognistej i dwie szklanki, z czego jedną podał przyjacielowi. Ron mimowolnie obserwując swoją dziewczynę całującą się z młodszą siostrą ostro się napalił, co nie uszło uwadze starszej Kurosaki – jej drugie imię: Arashi (w dosłownym tłumaczeniu znaczy burza) idealnie opisywało jej usposobienie, a zwłaszcza wtedy gdy ktoś ją wkurzył. Ron, niech Merlin ma cię w swojej opiece. Hermiona posłała siostrze porozumiewawcze spojrzenie, nakazując jej tym samym by stanęła za nią. Tę właśnie chwilę wybrał sobie jakiś czwartoroczniak który miał wiadomość od profesor McGonagal że prefekci zwykli i naczelni mają się stawić za piętnaście minut w przedziale nauczycielskim. Tyle czasu w zupełności wystarczyło by mój kumpel doznał na własnej skórze czym jest gniew rozzłoszczonej kobiety.

~~Perspektywa Hermiony~~
Co za kretyn z tego Rona! Ślinić się jak pies na kawał mięsa gdy moja mała siostrzyczka została zmuszona do pocałowania się ze mną. Na szczęście dałam mu za swoje, a przy okazji jak to określił mój brat: Czuj się rzucony, bo to ni mniej ni więcej oznacza wdeptanie w podłogę, gdybyś się odniósł do niewerbalnego słownika Kurosakich. Od pani profesor dowiedziałam się że poza przywilejami wlepiania szlabanów i rozsądnego przyznawania i odejmowania punktów, mieć jeszcze będę prywatne dormitorium do którego mogę się wprowadzić z dwoma osobami towarzyszącymi. Jeśli obie moje siostry trafią do Gryffindoru, to mam nadzieję że Ginny to zrozumie że chcę nadrobić stracone lata bez nich. Wróciliśmy do gry, na szczęście nikt już do końca podróży nie wpadł na tak durny pomysł, jak ten Fretki, ale Zabiniemu też się nie upiekło. Skończył upodobniony do niejakiego Kaname Tousena****. Żadne z nas nie mogło się doczekać informacji, jak zostanie rozdzielone moje rodzeństwo i ich paczka z Japonii.

<< w Hogwarcie>>
- Cieszę się moi drodzy, że mogę po raz kolejny stanąć przed wami w tym roku... - Dyrektorka rozpoczęła swoją przemowę. Większej jej części nikt nie słuchał, uwaga uczniów skierowała się na McGonagal dopiero gdy wypowiedziała słowa:
- Z powodu wydarzeń zeszłego roku muszę przedstawić wam kilkoro nowych nauczycieli standardowo uczonych tu przedmiotów, a dzięki współpracy naszego i japońskiego departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, rozpoczynamy w tym roku program wymiany kulturowej z Japońską Akademią Magii i Sztuk Duchowych w Shino, skąd przyjechało do nas trzech wykładowców na stałe. Przedstawię teraz po kolei wszystkich, a dla uhonorowania naszych gości zacznę od nich: Pani Yoruichi Shihoin będzie was uczyć Hoho i Hakudy, dyscypliny te powinny w szczególności spodobać się graczom Quiditcha, gdyż służą poprawieniu swojej siły, szybkości i zręczności. Kurosaki Ishin będzie wam przybliżał Zanjutsu, które dla zrozumienia przez was chociaż ogółu pojęcia pozwoliłam sobie nazwać „magiczną szermierką” ( spotkało się to z dość zniesmaczonymi minami wtajemniczonych w zagadnienie). Oraz pan Hachigen Ushōda który zgodził się wam przybliżać Kidō.
Po przedstawieniu Japończyków, zaprezentowano jeszcze nauczycieli „przedmiotów ojczystych” : nauczycielkę transmutacji, nauczycieli OPCM oraz eliksirów ( Slughorn może i lubił uczyć ale w końcu powiedział dyrektorce: starość nie radość – emeryturo wracam). Wszyscy oni byli stosunkowo młodzi, jednak mieli jeszcze jedną wspólna cechę: byli aurorami którzy na wojnie odnieśli obrażenia nie do wyleczenia nawet przez najlepszych magomedyków. Po zakończeniu przemowy i przypomnieniu zakazów, które pewnie za najdalej kilka dni zostaną złamane rozpoczęto Ceremonię Przydziału. Tiara chyba przechodziła kryzys twórczy, ponieważ nie zaśpiewała żadnej piosenki. Po zakończeniu przydziału pierwszorocznych, Flitwick oznajmił że ma do przydzielenia jeszcze dwie czwartoroczne, które zostały przeniesione oraz piątkę uczniów z wymiany.
- Kurosaki Karin! - zawołał niski profesor
 ~ Bardziej zagmatwanej osobowości nie miał chyba nawet Potter – mruczała tiara w głowie dziewczyny, jednak tak jak w przypadku twojej starszej siostry najwięcej jest odwagi
- GRYFFINDOR!!! - Ryknęła tiara po chwili zastanawiania się . Głośne wiwaty rozległy się po sali, a czarnowłosa po chwili siedziała u boku starszej siostry.
- Kurosaki Yuzu! - dało się słyszeć gdy wiwaty ustały. 
~ Pracowita i inteligentna to na pewno, mimo wszystko jest w tobie też coś chochlikowatego. Jednak nie ma tego tyle by mogło zaważyć.
~ RAVENCLAW!!! Tym razem najgłośniej wiwatował stół niebieskich, ale nikt nie zauważył samotnej łzy spływającej po policzku karmelowo-włosej. Zawsze wszystko robiły razem z siostrą, zawsze w tej samej klasie, razem dzieliły pokój, nawet chorowały razem . Teraz po raz pierwszy zostały rozdzielone.
- KUCHIKI RUKIA!!! - Profesor tym razem został zmuszony do użycia zaklęcia sonorus!
- GRYFFINDOR! - kapelusz wydał werdykt nim dobrze dotknął głowy chabrowo-okiej
- Inoue Orihime! - obyło się bez czarów nagłaśniających 
~ Pracowita, pomocna i przyjacielska – wyliczała tiara po dotknięciu głowy tej pięknej marzycielki
- HUFFLEPUFF! - oznajmiło nakrycie głowy nim minęła minuta. Wśród męskiej części uczniów, a zwłaszcza starszych Ślizgonów dało się słyszeć pomruki typu: „Taka ślicznotka tylko się tam zmarnuje”.
- KUROSAKI ICHIGO! - Znów trzeba było wzmacniać głos. 
- Chłopie ty mi ty nawet nie podchodź. Z kilometra czuć że do ciebie pasuje tylko GRYFFINDOR! - tiara nie powstrzymała się od komentarza na głos.
 Ishida trafił do Slytherinu a Chad jak większość paczki też do Gryffindoru. Po tym rozpoczęła się uczta, która jak zwykle była dość długa i bardzo głośna. Po tym wszyscy udali się do swoich dormitoriów, by tam zaznać snu przed czekającymi ich następnego dnia zajęciami. Hermiona dzieliła dormitorium z młodszą siostrą i najlepszą przyjaciółka. Mieściło się ono w małej wieżyczce nieopodal wierzy gryfonów … . CDN


* - Podobieństwo Karin i Yuzu do bliźniaków Weasley zostało zastosowane specjalnie i z premedytacją, całkowicie oryginalne charaktery dziewczyn nie pasowały mi do fabuły.
** - Zapomniana inkantacja: wariant drugi! Przysięga braterstwa broni! - wymyślone przeze mnie
*** - Na potrzeby gagu nawet „prawie” szwagierkę traktuję jak rodzoną siostrę

**** - Make overy będą mi jeszcze potrzebne w późniejszych rozdziałach i 2 z nich można uznać jako nowy image – Harry i Blaise, bo Draco stwierdzi że niszczy mu to renomę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz